Zakładając bloga, nie sądziłam, że będę tu umieszczać wpisy, które w jakiś sposób mogą być polityczne. Miałam już te wątpliwości, kiedy Afganistan zajmowali Talibowie. Wówczas nie zdecydowałam się na umieszczenie wpisu. Stworzyłam go i schowałam do tzw. szuflady. Czas go wyjąć. (Pojawi się niebawem.)
Tym razem zmieniłam jednak zdanie. Rzeczywistość jak zwykle nas zaskoczyła. Większość z nas nie spodziewała się takiego obrotu sprawy a na pewno miała nadzieję, że do wojny nie dojdzie, że jakimś cudem unikniemy tak straszliwej dla pokoleń kolei losu. Mowa oczywiście o najnowszych wydarzeniach u naszego wschodniego sąsiada. Oczywiście, że analitycy mówili i ostrzegali a politycy układali plan co dalej w razie tzw. „W”. Są też tacy, którzy wiedzieli. Mowa oczywiście o wywiadach brytyjskim i amerykańskim. Jednak, my zwykli ludzie, po prostu mieliśmy nadzieję, że to się nie wydarzy, do końca wierzyliśmy, że jakimś cudem unikniemy konfliktu zbrojnego w Europie. Czy on się zaczął dopiero teraz? Nie. On trwa on 2014r. Ale sytuacja teraz się mocno skomplikowała i niestety zagraża stabilności i pokojowi w Europie. Normalnie bym o tym nie pisała, ale moje wykształcenie, wrażliwość na krzywdę drugiego człowieka, desperacką chęć zatrzymania tak dramatycznych wydarzeń, powtórki z historii, sprawiają, że nie mogę udawać, że nic się nie dzieje.
Wojna to traumatyczny czas dla wielu, tysiące uchodźców przekraczają polską granicę każdego dnia. Polacy pamiętając II wojnę światową rzucili się ochotniczo do pomocy. Jestem dumna, że potrafiliśmy się zjednoczyć w tym trudnym czasie i niesiemy pomoc bez względu na przeszłość, ale też z uwagi na nią. Dzisiaj ważne jest, że jesteśmy solidarni, że pomagamy kobietom i dzieciom, które w desperacji uciekają przed rosyjskimi bombami. I modlimy się, bo myślę, że się nie pomylę, że każdy z nas w głębi ducha prosi Boga, żeby wojna nas ominęła szerokim łukiem. Polacy jeszcze dobrze pamiętają poprzednią wojnę a tu wisi nad nami prawdopodobieństwo następnej.
Ta wojna nie powinna mieć miejsca, a ludzie powinni mieć prawo do kontynuacji swojego życia jak każdy inny naród w Europie i na świecie. Ale wojna jest. Ma miejsce i codziennie się toczy walka o to kto wygra, kto jest silniejszy. Ja się modlę, żeby zwyciężyła prawda, a człowiek, który jest za to wszystko odpowiedzialny poniósł konsekwencje. Właśnie On. Bo ten jeden człowiek jest odpowiedzialny za krew narodów.
Co do mnie, długo mi zajęło dochodzenie do siebie po tych strasznych wieściach. Sami wiecie, że dla osób wysoko wrażliwych takie emocje są tym bardziej przygniatające. Więc staram się radzić sobie jak najlepiej, dbać o to, żeby za dużo nie płakać, nie przeżywać i dbać o wysokie wibracje mojej energii, staram się też pomóc na tyle ile mogę. W następnym poście postaram się Wam przekazać jak zadbać o siebie w tym trudnym czasie. Bo to jest równie ważne jak pomoc uchodźcom. Pamiętajcie, że zgodnie z ideą maseczki w samolocie, najpierw pomagamy sobie, by później pomóc innym. Wszyscy się boimy i wszyscy mamy prawo do strachu, ale w jedności jest siła. I tym optymistycznym akcentem kończę ten post.